Supra SIXTOL w Chebie: zwycięstwo, deszcz i walka z techniką aż do ostatniego przejazdu

Wyścig driftowy w Chebie przyniósł dokładnie to, co czyni motorsport motorsportem. Napięcie, deszcz, trudne warunki, emocje i technikę na granicy możliwości. Dla zespołu SIXTOL ten wyścig miał jednak jeszcze bardziej wyrazistą historię. Toyota Supra MK3 w barwach SIXTOL, którą pilotował Daniel Pelikán, dojechała w kategorii PRO aż na sam szczyt. I nie była to prosta droga.

Już od początku było jasne, że Cheb nie będzie tylko o prędkości i mocy. Zmienna pogoda, mokry asfalt i techniczna trasa na Fun Arena Cheb wystawiły na próbę każdego kierowcę. Daniel Pelikán poza tym nie siedział w prostym samochodzie. Supra SIXTOL ma moc około 600 koni i masę niemal 1 800 kilogramów, co jest znacząco więcej niż w zwykłych driftowych specjalach. Opanowanie tak ciężkiego i mocnego auta na wodzie oznaczało walkę o każdy metr.

Największą komplikacją jednak nie była tylko waga czy śliska trasa. Podczas wyścigu układ kierowniczy nie działał tak, jak powinien. Dla kierowcy to zasadniczy problem, ponieważ w drifcie decydują szybkie reakcje, precyzja i możliwość natychmiastowej korekty poślizgu. To właśnie układ kierowniczy jest jedną z rzeczy, na której pilot musi móc polegać w każdym przejeździe w stu procentach. Daniel musiał więc oprócz rywali i pogody walczyć także z samym autem.

Supra mimo to trzymała się. Chociaż po wyścigu było widać na niej każdy kontakt, każdy mocny wjazd i każdy centymetr walki, udało jej się przejść przez zawody aż do finału. Uszkodzony przód, brakujące światła, odsłonięty intercooler, otarcia po całym samochodzie i zmęczone nadwozie jasno pokazywały, że nie jechało się na pewniaka. To nie był przejazd pokazowy. To był ostry wyścig, w którym auto dostało porządnie w kość.

Daniel Pelikán poradził sobie z trudnymi warunkami świetnie. Na mokrym musiał pracować delikatniej gazem, dokładniej czytać nawierzchnię i jednocześnie trzymać ciężką Suprę pod kontrolą przy szybkich przejściach. Sześćset koni w połączeniu z wodą na torze nie wybacza błędów. Każdy gwałtowniejszy ruch mógł oznaczać utratę toru, przewrócenie się albo kontakt. Mimo to Daniel posuwał się coraz dalej.

W finale kategorii PRO potwierdził więc, że nawet z problemami technicznymi i ciężkim autem potrafi jechać czysto, agresywnie i z zimną głową. Supra SIXTOL w końcu wygrała wyścig w Chebie. Wynik ma tym większą wagę, że nie stała za nim idealna technika ani łatwe warunki, lecz ciężka praca za kierownicą, wyczucie auta i umiejętność radzenia sobie z presją.

Po wyścigu trudno było patrzeć na Suprę bez respektu. Auto nosiło ślady całego dnia – od przedniego zderzaka przez boki aż po tył. Każde zadrapanie jednak należało do historii zwycięstwa. Supra pokazała, że nie jest tylko showcarem w oklejeniu SIXTOL. To ostry samochód wyścigowy, który poradzi sobie z twardym driftowym weekendem, mokrą nawierzchnią, problemami technicznymi i pojedynkami na krawędzi.

Dla SIXTOL więc Cheb nie był tylko kolejnym wyścigiem w kalendarzu. Był dowodem, że nawet jeśli wszystko nie zgra się idealnie, wynik można wywalczyć. Daniel Pelikán i Toyota Supra MK3 SIXTOL poradzili sobie z jednym z najtrudniejszych scenariuszy: ciężkie auto, olbrzymia moc, mokra trasa i niesprawne sterowanie. A mimo to było zwycięstwo.

Szybkie podsumowanie

  • Miejsce: Fun Arena Cheb
  • Zawody: SIXTOL Drift Corp League
  • Kategoria: PRO
  • Kierowca: Daniel Pelikán
  • Samochód: Toyota Supra MK3 SIXTOL
  • Moc: około 600 koni
  • Masa samochodu: niemal 1 800 kg
  • Warunki: deszcz, mokra trasa, wymagająca przyczepność
  • Komplikacje: problemy ze sterowaniem
  • Wynik: zwycięstwo w kategorii PRO
  • Ponad 4 000 produktów na magazynie
  • Wysokiej jakości produkty
  • Silna międzynarodowa obecność
  • Oficjalny dostawca dla Amazon
  • Ponad 80 partnerów sprzedaży